Menu

Kobietą jestem i zaczynam dbać o siebie

Kobietą jestem i czas zacząć nią być naprawdę. Cieszyć się z tego kim się jest i pracować nad tym kim chcę się stać. Poznajcie moje przygody, wielkie przegrane i kolejne próby. Oto przedstawiam się Wam JA!

Moje spinningowe doświadczenia

kobietajestem

Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z tą nazwą kompletnie nic mi nie mówiła. Pomyślałam sobie, że to kolejny angielsko-amerykański wynalazek. Mimo wszystko postanowiłam zapisać się na pierwsze zajęcia i tak rozpoczęła się moja przygoda z rowerem. Tak, tak. Spinning to ćwiczenia na stacjonarnym rowerze.

To co mnie szczególnie zaskoczyło to przede wszystkim atmosfera na samych zajęciach. Nikt wcześniej nie wmówiłby mi, że jazda wysiłkowa przy tempie muzyki może być wykonywana z bananem na twarzy. Choć trzeba przyznać, że to zasługa samego instruktora zajęć, który potrafi wprowadzić naprawdę fajna atmosferę. I tak zaczęłam jeździć na rowerze w rytm muzyki, której nigdy bym nie słuchała.

 spinning

Muszę jednak przyznać, że zanim zapisałam się na pierwsze zajęcia postanowiłam trochę poczytać na temat specyfiki samych zajęć. Lubię mieć świadomość tego, na jakie partie ciała mogę wpłynąć, choć tego oczywiście dowiaduję się dzień po, kiedy zaczynają mi dokuczać zakwasy.

Zaskoczyło mnie przede wszystkim to, że w ciągu godziny można spalić nawet 1000 kcal. To jednak dawka dla zawodowców. Po krótkiej rozmowie z moim instruktorem dowiedziałam się, że początkujące osoby powinny ćwiczyć dwa razy w tygodniu po 50-60 minut i utrzymywać ciśnienie w trakcie ćwiczeń na poziomie 130 uderzeń na minutę. Właśnie w czasie tej rozmowy dowiedziałam się, że ciśnienie ma spore znaczenie w kwestii odchudzania. Przede wszystkim w trakcie intensywnego wysiłku organizm domaga się dobrego tlenu, który jest ciału dostarczany przy odpowiednim tętnie.

Po miesiącu ćwiczeń na zajęciach spinningu zauważyłam, że znacznie poprawiła mi się kondycja. Specjaliści podkreślają także, że spinning poprawia odporność, choć nikt nie tłumaczy dlaczego. Po pierwszych zajęciach nogi dosłownie mi mdlały, ale już teraz widzę w lustrze, że stały się smuklejsze, a skóra jędrniejsza. Ubyło mi także w obwodzie ud.

Zanim jednak wybierzemy się na pierwsze zajęcia polecam zakupić adidasy na grubszej podeszwie. Ja sądziłam, że na 50 minut jazdy wystarczą trampki – w końcu to tylko rower. Nic bardziej mylnego. Gruba podeszwa przede wszystkim chroni naszą stopę, a właściwie śródstopie. Do tego noga jest stabilniejsza i nie zsuwa się w trakcie ćwiczeń.

Jeśli do tej pory nie wiedzieliście czy warto, to powiem Wam tak. Do niczego Was przekonywać nie będę, ale pójdzie na dwa zajęcia i wsiąkniecie! A ja idę przeglądać oferty klubów sportowych, aby zaprezentować Wam kolejne ćwiczenia.

© Kobietą jestem i zaczynam dbać o siebie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci