Menu

Kobietą jestem i zaczynam dbać o siebie

Kobietą jestem i czas zacząć nią być naprawdę. Cieszyć się z tego kim się jest i pracować nad tym kim chcę się stać. Poznajcie moje przygody, wielkie przegrane i kolejne próby. Oto przedstawiam się Wam JA!

Wewnętrzne myśli odnośnie motywacji

kobietajestem

Długo nie pisałam, bo i sama musiałam uporać się ze sobą. W końcu blog ten ma być nie tylko o samym odchudzaniu i pracą nad ciałem, ale przede wszystkim o tym, co zachodzi w głowie osoby, która podejmuje się takiego wyzwania. A dzieje się wiele. Myśli przeplatają się, szukają odpowiedzi, demotywują i jednocześnie rozsądnie podpowiadają, co robić dalej. Jeśli ktoś Wam powie, że odchudzanie to prosta sprawa – nie wierzcie takiej osobie, bo najwidoczniej nigdy nie zrzucała zbędnych kilogramów.

Ja długo szukałam motywacji, aby na poważnie podejść do treningów i na szczęście udało mi się to osiągnąć. Właśnie! Wiecie dziewczyny w czym tkwi szkopuł w naszym odchudzaniu? Nie mamy motywacji, która zmusi nas do działania.

Wiele z Was powie mi z pewnością, że wystarczy zaakceptować siebie. A co jeśli nie jestem w stanie tego zrobić? Źle czuję się ze sobą, bo kiedyś lepiej wyglądałam. Zaakceptować mogę tylko zmiany. Dlatego tak bardzo skupiłam się na poszukiwaniu motywacji, którą, na szczęście, znalazłam.

Długo zastanawiałam się nad tym co skłoni mnie do działania. Wieszałam na lustrze zdjęcia pięknych kobiet, do których chciałabym się upodobnić – rozszarpałam je drugiego dnia, bo ja to ja, a nie pusta lala z magazynu. Zaczęłam więc wieszać swoje zdjęcia z przeszłości. Budziły we mnie wyłącznie rozżalenie i frustrację połączoną z pytaniem – Jak mogłaś się tak zaniedbać?!

motywacja11

Nie pomagały mi także ćwiczenia z koleżanką. Podobno wspólne uprawianie sportu przynosi więcej przyjemności. Wiecie, co Wam powiem? Gówno prawda! Szczególnie jeśli nasza znajoma biega szybciej i wygląda lepiej. Od tamtej pory wolę biegać sama. Może robię to wolniej, ale biegam dla siebie.

Siebie. O tak! Kiedy robiłam kolejną rundkę wokół malutkiego parku, położonego niedaleko mojego miejsca zamieszkania, przyszła mi do głowy myśl: „Dla kogo chcę się ulepszać?” Pierwsza odpowiedź była jasna – DLA SIEBIE! Ale czy to prawda? Doszłam do wniosku, że nie do końca. Robię to, aby inni, z mojego grona, czuli się dobrze ze mną. Tak więc, nie robię tego wyłącznie dla siebie.

Mam cudownego mężczyznę, któremu, jak to zwyczajna kobieta pragnie, chcę się podobać. Wydaje mi się to całkowicie naturalne. Szczególnie jeśli, a tak jest w moim przypadku, mężczyzna, z którym jestem, pamięta, jak wyglądałam wcześniej. Może gdyby tego nie wiedział, nie odczuwałabym takiej presji. Nie lubię jednak „gdybać”, więc skupiam się na tu i teraz.

Ktoś powie, że przecież i tak robię to dla siebie. A ja odpowiem tak: „Siła tkwi w umyśle”. Nie ważne, jak ktoś będzie interpretować moje słowa i myśli. Ważne, że motywują mnie one do działania.

To miał być wpis o moich mózgowych porachunkach i zawikłaniach, które pojawiają się, kiedy szukam odpowiedniego zapłonu. Uwierzcie, że przemyśleń miałam znacznie więcej, ale trudno jest połączyć ten strumień świadomości tak, aby każdy mógł go zrozumieć. Dlatego opisałam to, co zajęło mi najwięcej czasu. Niedługo opowiem Wam o pierwszych ćwiczeniach, na które się zapisałam. A tymczasem! Nie bójcie się rozmawiać ze sobą. Może to wariactwo, ale samodzielnie rozwikłania problemu wewnętrznego niesie naprawdę wiele przyjemności.

Odpowiedni czas i miejsce >

< Trochę spóźniony wpis

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • testeq

    Witam! Świetnie, że biegasz. Spróbuj znaleźć przyjemność w samym biegu, wysiłku fizycznym, śpiewie ptaków, błękitnym niebie. Pozdrów ręką biegacza zbliżającego się z przeciwka. Uśmiechnij do psa, który szczeka zza płotu (ja często mówię do nich: "Cześć, też chciałbyś pobiegać, co?").

    Do zobaczenia na trasie!

© Kobietą jestem i zaczynam dbać o siebie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci